1000002013. Niech żyją imprezy regionalne!

Czy ten artykuł ukazał się w Tramwaju, czy też nie - tego nie wiem. Ale ponieważ mi się podoba (jak go przeczytacie, to nie będziecie się temu dziwić), postanowiłem go zamieścić. Mam nadzieję, że AUTOR nie będzie miał nic przeciwko temu.
W kwietniu znów stanąłem przed koniecznością wyboru imprezy, w której mógłbym wziąć udział. W końcu nie samym InO człowiek żyje. Czasami trzeba zająć się czymś innym. Albo po prostu spędzić trochę czasu z rodziną. Póki jeszcze rodzina tego potrzebuje i nie każe staremu zamknąć za sobą drzwi i opuścić pokój.... Zatem jak długo moja obecność podczas weekendu w domu rodzinnym jest wciąż pożądana, staram się ograniczać imprezy wyjazdowe do jednej miesięcznie.
Tym razem uwagę moją przyciągnęły Miliardowice - spokojna dzielnica Ligoty w gminie Czechowice-Dziedzice, w której żyje wraz z rodziną Piotrek Glinka. Żyje tak sobie przez większość czasu przez nikogo niepokojony. Co najmniej raz w roku organizuje u siebie zawody. Wydawało się doskonałą okazją, aby trochę mu popsuć tę rodzinną sielankę i wpaść na chwilę z wizytą do Miliardowic.
Zatem przejdźmy od słów do czynów... Na początku zorganizowała się grupa, mająca się skoncentrować w gdzieś okolicach bazy w przeddzień imprezy. Dzięki uprzejmości firm "Euroceramika" i „Fabryka pomysłów” za punkt koncentracji obrane zostało poddasze jednej z kamienic na rynku w Pszczynie. Wtajemniczeni członkowie naszej ekipy w pojedynkę i pod osłoną nocy dotarli do celu. Tu się przyczailiśmy przed porannym niespodziewanym przemieszczeniem się w kierunku Miliardowic... O poranku przeprowadzono casting na najlepszego kierowcę. Wygrała Iweta. I to ona, wraz z Krzysiem Hołowczycem, przetransportowała nas do centrum zawodów.
Na „miliardowickich” zawodach tradycją jest, że kategoria TS startuje w zespołach jednoosobowych. Dlatego Maciek poszedł z Iwetą i Edytą. Bracia Skoczyńscy naprędce sformowali rodzinny „team”. A mi udało się przez większość trasy iść samodzielnie, bo mój partner niestety wystartował godzinę przede mną. Moim zdaniem trasa dla seniorów została zaplanowana i zbudowana wzorcowo. Całość można sobie obejrzeć w internecie (100000201X/Archiwum/MnO 1000002013). W planie mapy mieliśmy kilka linii obowiązkowego przejścia i miejsca, w które należało dopasować wycinki mapy. Do tego budowniczy „sprzedał” nam otoczenie początku każdej LOP. W sumie nie powinno to być nic nadzwyczajnego, ale nie każdy o tym pamięta (albo nie chce pamiętać) i często okolica początku LOP jest białą plamą na kolorowej mapie. Trasę udało mi się w większości przejść samodzielnie, a Maćkowi udało się to zrobić bez Krzysia (którego trochę nie było).
Podczas samotnego pokonywania trasy zacząłem się zastanawiać, co możemy zrobić, aby na naszych zawodach częściej trafiały się etapy dorównujące temu, który zrobił Piotr. I przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Zależy nam na jakości imprez o randze Pucharu Polski. Może moglibyśmy do każdej imprezy o randze PP przypisać osobę (z Komisji lub spoza niej), która będzie miała za zadanie przejść każdą trasę samodzielnie jakiś czas przed rozpoczęciem imprezy. Osoba taka oczywiście będzie wyłączona z rywalizacji. Nie zdobędzie punktów w tej edycji PP, ale da gwarancję, że możliwe jest indywidualne ukończenie etapu. Lub przynajmniej bezproblemowe dotarcie do mety.
Być może to, co proponuję, jest utopią. Bo niby kto za to zapłaci? Po drugie obawiam się, że dla wielu członków Komisji (i nie tylko) pozycja w rankingu PP jest ważniejsza od dobra naszej dyscypliny. Innymi słowy - mało kto poświęci swój start i możliwość zdobycia punktów dla „dobra publicznego”. Czasem myślę, że nie mam racji. Lecz wtedy przypomina mi się scena z posiedzenia Mazowieckiej Komisji InO (MKInO), w której kiedyś uczestniczyłem. Przedmiotem dyskusji była kwestia odwołań do wyników klasyfikacji Turystycznych Mistrzostw Warszawy i Mazowsza (TMWiM). Rezultatem był zapis w regulaminie TMWiM, że wszelkie odwołania będą rozstrzygane przez MKInO. Zadałem wtedy pytanie, czy w tej sytuacji członkowie MKInO nie powinni być wykluczeni z klasyfikacji. Bo przecież to nie jest zdrowe, że spór rozstrzygany jest przez kogoś, kto poniekąd jest „stroną w postępowaniu”. Moim zdaniem powinien to robić ktoś niezależny. Zatem jeżeli spory ma rozstrzygać MKInO, to niech jej członkowie nie będą klasyfikowani. Moja propozycja została przemilczana... Czyżby członkom MKInO zależało na pozycji w rankingu?
Ale wróćmy do Miliardowic.... Fajnie było wziąć udział w imprezie, gdzie nikt nie robił karczemnych awantur organizatorom i budowniczym tras. Atmosfera była naprawdę wspaniała. Kusi mnie zatem, aby odpuścić sobie imprezy pucharowe. Żeby raz w miesiącu typować jakąś imprezę regionalną, zebrać zgraną ekipę i wziąć w tej imprezie udział. Liczę, że za rok znów uda mi się pojechać do Miliardowic. I będę namawiał innych, żeby się przyłączyli. Tegoroczną edycję zawodów znów wygrali bracia Skoczyńscy. Znów zajęli dwa pierwsze miejsca w kategorii TS. Skończmy tę hegemonię!

Podziękowania dla:
• „Euroceramiki”, „Fabryki Pomysłów” i braci Skoczyńskich za to, że tak długo tolerowali nas w Pszczynie
• Dla Krzysia Hołowczyca za doprowadzenie nas do celu
• I oczywiście dla wszystkich zaangażowanych w organizację zawodów 1000002013.

Postscriptum

Wracając do domu, znów skorzystałem z oferty Polskiego Busa (uwaga: na trasie z Katowice-Warszawa nie ma bułeczki, herbatki i loda). W Katowicach wsiadło niewiele osób, więc każdy zajął sobie dwa miejsca. W Częstochowie autobus się zapełnił i trzeba było troszkę się zagęścić. Do autobusu weszła dziewczyna z małym dzieckiem. Nie było już opcji, żeby siedli obok siebie. Zajęli miejsca w kolejnych rzędach. Choć to za dużo powiedziane. Dziecko (jak to dziecko) nie chciało siedzieć obok kogoś obcego. Więc dziewczyna wzięła go sobie na kolana. Szlag mnie trafił, bo nikomu z sąsiednich siedzeń nie wpadło do głowy, aby się przegrupować, tak aby matka z dzieckiem siedziały razem. W końcu szturchnąłem sąsiada, obydwaj się przesiedliliśmy i dziewczyna z dzieckiem usiedli razem. Zwracajmy uwagę na takie drobne rzeczy, gdy wracamy z naszych imprez. Nawet jak jesteśmy już bardzo zmęczeni. Dzięki nam świat stanie się lepszy ;-)

Tags:
Kategoria: